Czas ostatnio nie jest moim przyjacielem ,co z resztą niestety widać po aktywności na blogu czy instagramie. Codziennie obiecuję sobie to poprawić i jakoś lepiej organizować sobie dzień, aby na ważne sprawy mieć więcej czasu. I właśnie w takim momencie ,kiedy czasu jest niewiele z pomocą przychodzą lakiery marki "O'Nail" 5w1. Jak wiadomo zadbane i ładne dłonie to wizytówka każdej kobiety, a co za tym idzie - ładne paznokcie. Jeśli tak jak ja nie macie czasu na "bawienie" się w manicure hybrydowy, albo po prostu nie lubicie poświęcać mu za dużo czasu to te lakiery na pewno pokochacie!
Do zrobienia mani tymi lakierami NIE potrzebujemy bazy ani topu (oczywiście top można użyć, ale nie jest to konieczne). Wystarczy cleaner ,kilka wacików bezpyłowych ,pilniczek ,lakier i oczywiście lampa UV.
Lakiery nie posiadają warstwy dyspersyjnej ,czyli takiej lepkiej powłoki po wyjęciu z lampy. Nie wymagają ponownego przemycia cleanerem.
Kolekcja "Be the One" posiada aż 8 kolorów do wyboru.
Ja kupiłam dwa klasyki (trzeciego klasyka czyli koloru czerwonego już nie było) , wybrałam odcienie Creamy Beige i Chocolate Plum - czyli beż i śliwka.
Piękny błysk i niesamowita trwałość. Kolor Creamy Beige świetnie kryje już przy dwóch warstwach , natomiast Chocolate Plum potrzebuje 3/4 cienkich warstw aby nie było prześwitów (mimo tylu warst nie wygląda grubo na paznokciu). Precyzyjny pędzelek poradzi sobie z każdą wielkością płytki paznokcia. Na pewno dokupię inne kolory.
W związku z aktualną dramatyczną sytuacją na całym świecie, na chwilę obecną większość (mam nadzieję ,że reszta również pójdzie po rozum do głowy) salonów kosmetycznych jest zamknięta.
Ale z tego co zauważyłam na Facebook, aż roi się od postów typu "kto mi zdejmie/uzupełni paznokcie", albo "zapraszam na paznokcie, promocja". Krew mnie zalewa jak widzę coś takiego i zastanawiam się, dlaczego ludzie są tak bezmyślni?!
No ale jak już ktoś na prawdę chce pozbyć się paznokci żelowych bądź hybrydowych, to ostatnią i jedyną logiczną deską ratunku jest zrobienie tego w domowym zaciszu. Pilniczek w rękę i jazda.
Wiem, że dla osób które nigdy tego nie robiły, brzmi to strasznie ,ale pamiętajcie, że zdrowie i życie jest ważniejsze niż paznokcie. Wszystkiego jesteśmy się w stanie nauczyć.
Dlatego przygotowałam dla Was ten wpis - i od razu uprzedzam pytania, co zrobić jak nie ma się pilniczka.
Można go kupić w hurtowni przez internet. Ale co z dostawą ?
a no trzeba wtedy takie zamówienie opłacić internetowo, a w uwagach do zamówienia dodać, że prosicie o zostawienie paczki pod drzwiami .czyli bez kontaktowo.
Kurierzy pracują, ktoś musi dostarczać różne rzeczy, bo inaczej wszystko ale to absolutnie wszystko upadnie.
Przechodząc to rzeczy, to na sam początek, powiem Wam jaki pilniczek wybrać.
Ja osobom które nie mają doświadczenia/wprawy proponuje pilniczek o gradacji 100/180.
Jest to dość "łagodna" gradacja, więc zrobienie sobie krzywdy jest minimalne.
Dla tych co czują się pewnie polecam gradacje 80/100,jednak należy pamiętać jest to
pilnik gruboziarnisty. Służy on przede wszystkim do zdejmowania tipsów i innych materiałów z paznokcia. Należy jednak z nim uważać! Niewprawiona ręka może sobie zaszkodzić w trakcie używania produktu o takiej ostrości. Pamiętajcie aby nie piłować za mocno, aby nie uszkodzić naturalnej płytki - to wiąże się z wieloma dolegliwościami.
*w pilniczkach im większy numer gradacji tym łagodniejszy pilniczek - np pilniczek z gradacją 80/100 usuwa tipsy a pilniczek z gradacją 600 jest polerką.
Drugi filmik znajdziecie na instagramie @eclair_nails -
A jeśli ktoś chce się pośmiać z tego że kobiety chcą pozbyć się żelu, w czasach kiedy mamy na prawdę inne problemy, mam taką małą informację .Chcę żebyście zobaczyli co może się zrobić w momencie jak na paznokciu robi się odrost i żel/hybryda zaczyna "odchodzić" od naszej płytki i do czego może doprowadzić "zrywanie" żelu/hybrydy z paznokcia.
PAMIĘTAJCIE ABY TO TAKIM "ZABIEGU" DOKŁADNIE UMYĆ RĘCE!
――――――――――――――――――――――――――――――――――――――――
I teraz najważniejsza kwestia.
Zaczęła się wojna. Wojna o przetrwanie. Wojna w której przeciwnik to cichy niewidoczny zabójca. To jak sobie z nim poradzimy zależy tylko i wyłącznie od NAS. Zostając w domu, dajemy sobie i przede wszystkim lekarzom szanse na odratowanie większej ilości osób. Jak zachorujemy wszyscy na raz - szans na wyleczenie nie będzie miała nawet połowa. Dlatego błagam Ciebie czytelniku tego wpisu -