"Hydrolat różany" od Nacomi - recenzja.

lipca 07, 2020

"Hydrolat różany" od Nacomi - recenzja.

O tym jak ważna jest pielęgnacja skóry szczególnie latem nie muszę przypominać ,warto jednak do swojej wieczornej lub dziennej pielęgnacyjnej rutyny dorzucić kosmetyk ,który daje wiele dobrego dla skóry. Jest leciutki ,nadaje się do każdego rodzaju cery i ma mnóstwo zastosowań. Ja nie wyobrażam sobie mojej "kosmetyczki" bez niego. 
Zapraszam do lektury - obiecuję, będzie ciekawie.











Przedstawiam Państwu Hydrolat - może na sam początek dowiemy się co to w ogóle jest,skąd się bierze i na co pomaga ;) 

Destylaty ziołowe
A prościej mówiąc hydrolat powstaje jako produkt uboczny w czasie destylacji roślin parą wodną w procesie pozyskiwania olejków eterycznych. Jest naturalnym kosmetykiem, którego możemy używać na wiele sposobów, przede wszystkim jak toniku do twarzy.




Hydrolat to nic innego, jak woda kwiatowa powstała podczas procesów destylacji materiału roślinnego. Za to jeśli chodzi o działanie, najprościej mówiąc to naturalny zamiennik toniku - tonizowanie skóry po jej oczyszczeniu to właśnie jego zadanie. Jeśli jesteście fankami koreańskich kosmetyków, ten z powodzeniem posłuży jako baza do stworzenia roślinnej esencji (wtedy nie nie przecieramy twarzy płatkiem nasączonym takim preparatem, tylko wklepujemy go w skórę).




Gdy już wiemy co nie co ,to możemy przejść do recenzji tego konkretnego hydrolatu Nacomi.


Zanim go kupiłam spotkałam się z bardzo skrajnymi recenzjami - jedni go pokochali całym sercem a inni znienawidzili do tego stopnia,że długo nie spojrzą w stronę hydrolatów.

Skład:

  • Rosa Damascena Flower Water - woda z róży damasceńskiej



Róża damasceńska (Rosa × damascena Mill.) – jeden z kilku gatunków róż uprawianych w basenie Morza Śródziemnego od czasów starożytnych i rozpowszechniony w ogrodach południowej i zachodniej Europy przez Rzymian. Jest to gatunek pochodzenia mieszańcowego, przy czym dwie wyróżniane grupy odmian mają różnych rodziców. Róże damasceńskie letnie (kwitnące raz w roku) pochodzą od róży francuskiej (R. gallica) i róży fenickiej R. phoenicia, podczas gdy róże damasceńskie jesienne (powtarzające kwitnienie) powstały w wyniku zmieszania róży francuskiej z różą piżmową (R. moschata) i południowoazjatycką Rosa fedtschenkoana. Róża damasceńska występuje wyłącznie w uprawie. Jej walorem są intensywnie pachnące kwiaty. Z odmian 'Versicolor' i 'Tringipetala' wyrabia się olejek różany. Odmiany 'Quatre Saisons', 'Mme Hardy' i 'York & Lancaster' sadzone są jako rośliny ozdobne.


Jak widzicie jest tylko jeden dobry składnik czyli bardzo na plus. 


Następnie przechodzimy do zapachu - zapach różany nie jest moim ulubionym ,ale jakoś jestem w stanie go przeżyć, jednak w tym produkcie wyjątkowo mi nie "leży" - jest po prostu dziwny.
Hydrolat zamknięty jest w plastikowej buteleczce z dozownikiem takim jak np w perfumach.


Co do opakowania osobiście wolałabym szklane ,ale mówi się trudno ;) 
Pojemność to 80 ml ,co dla mnie jest stanowczo za mało - jeden "psik" wypuszcza dużo produktu, więc co za tym idzie nie jest wydajny.



Ogólna ocena hydrolatu od Nacomi jest wysoka (mimo kilku minusów o których mowa wyżej) ponieważ zauważyłam głębokie i długotrwałe nawilżenie bez żadnego uczulenia. Świetnie sprawdza mi się w upalne dni jako orzeźwienie i ochłodzenie skóry (wkładam sobie go do lodówki).
Na pewno hydrolat zagości u mnie ponownie - tylko pewnie innej firmy ;) 


A Wy używaliście hydrolatu ? może polecacie jakiś ? Bardzo jestem ciekawa Waszego zdania ;)



"Świeża Trawa" od Yope - recenzja szamponu.

czerwca 16, 2020

"Świeża Trawa" od Yope - recenzja szamponu.

Nadszedł czas na najważniejszy dla mnie wpis - recenzja szamponu do włosów, który w końcu spełnił moje oczekiwania i idealnie przypasował do mojej bardzo bardzo wymagającej skóry głowy. Po testowaniu przeróżnych szamponów ,w końcu pojawił się on : szampon od Yope.





Zacznę może od opisania z jakim problemem się borykałam. 
Myłam włosy szamponem ,myślałam że jest on dobry ponieważ od dawna używam tylko takich bez SLS* ,ale mój problem nie znikał. Skóra głowy swędziała mnie okropnie - do tego stopnia że miałam ochotę drapać się czymś na prawdę ostrym aby tylko mi ulżyło  i zauważyłam że jest strasznie przesuszona. Oczywiście czasu nie miałam aby wybrać się do trychologa*.



*SLS - Sodium Lauryl Sulfate
*Trycholog - specjalista od włosów i skóry głowy

Kiedy już na prawdę nie wiedziałam co zrobić, zaczęłam bardziej edukować się w kwestii świadomej i dobrej pielęgnacji włosów i skóry głowy.
I wtedy moją uwagę zwrócił jeden niewinnie wyglądający składnik, który jak się okazało jest w większości szamponów. 
A oto sprawca całego zamieszania 

Cocamidopropyl Betaine

Kokoamidopropylobetaina (CAPB), to związek organiczny pochodzący z oleju kokosowego, dostępny jako lepki jasnożółty roztwór, który jest stosowany jako środek powierzchniowo czynny w produktach higieny osobistej. Nazwa odzwierciedla fakt, że pochodzi z oleju kokosowego. Kokoamidopropylobetaina w znacznym stopniu zastąpił cocamide DEA.

Dziwne że w PL nikt nie wykonuje badań pod tym kątem ,ponieważ w internecie są same zachwyty nad tym składnikiem. 
Przeczytamy za to np takie coś "Łagodzi potencjalne działanie drażniące anionowych substancji myjących, np Sodium Laureth Sulfate" albo "Stabilizuje i poprawia pienienie kosmetyków. Poprawia również konsystencję"

W USA kokamidopropylobetaina została uznana alergenem roku 2004 i obecnie jest wycofywana z niektórych kosmetyków.


Tak jak widzicie ,czasem potrzeba głębszej analizy aby dowiedzieć się prawdy ,jeśli nie lubicie robić tego na własną rękę ,zachęcam do obserwacji mojego bloga, jeszcze dużo "odkrywania" przed nami ;)

Kilka słów o marce Yope:


źródło - yope.pl



Po tym wyjątkowo długim wstępnie ,przechodzę teraz do recenzji szamponu marki Yope.
Dla moich włosów wybrałam serię "Świeża Trawa" - i tu od razu powiem i uprzedzę że zapach jest 1:1 ,pachnie dosłownie jak świeżo zerwana trwa (mi się ten zapach kojarzy z wakacjami na wsi, jak babcia rwała trawę dla kur) ,zapach jest bardzo intensywny.
Szampon ma aż 98 % składników pochodzenia naturalnego, co jest dla mnie rewelacją ,bo jak pisałam wyżej ,mam bardzo problematyczną skórę głowy.



Czas na analizę składu :
     
  • Woda

  • Coco-Glucoside - Glukozyd kokosowy, Substancja roślinna. Substancja myjąca, środek pianotwórczy, ma zastosowanie również, jako emulgator. Jest chętnie stosowana w produktach organicznych, ponieważ jest wyjątkowo łagodna dla skóry. 

  • Aloe Barbadensis Leaf Juice – sok aloesowy, Reguluje pracę gruczołów łojowych, pomaga zmatowić skórę i zwęzić pory, wchłania się głęboko w skórę. Może być nakładany bezpośrednio na skórę i włosy. 
  • Sodium Coco-Sulfate - Sól sodowa siarczanu alkoholi tłuszczowych z oleju kokosowego, Anionowa substancja powierzchniowo czynna. Emulgator O/W. Substancja myjąca. Ma bardo dobre właściwości pianotwórcze. Średnio drażniący i wysuszający skórę. 

  • Sea Salt – sól morska

  • Glycerin - gliceryna

  • Glycyrrhiza Glabra (Licorice) -Ekstrakt z korzenia lukrecji gładkiej (odmiana Glycyrrhiza Glabra), Substancja łagodzi podrażnienia, przyśpiesza gojenie, zmniejsza zaczerwienienia, regeneruje, rozjaśnia.

  • Cichorium Intybus (Chicory) Leaf Extract - Wyciąg z liści cykorii, Dzięki zawartości witaminy A wspomaga odbudowę skóry i zapobiega jej starzeniu się, ponadto pomaga w walce z trądzikiem oraz łagodzi podrażnienia skórne.

  • Hydrolyzed Rhodophyceae Extract - Hydrolizat ekstraktu z alg, Substancja stosowana najczęściej w szamponach i odżywkach do włosów. Substancja filmotwórcza - po zastosowaniu tworzy ciągłą warstwę na skórze, włosach lub paznokciach.

  •  
  • Linoleic Acid - Linolenian etylu, Witamina F, Emolient półtłusty, tworzy na powierzchni skóry odżywczy, ochronny, zmiękczający i wygładzający film. 

  • Menthol – Mentol, Składnik ma właściwości znieczulające, antyseptyczne, odkażające, odświeżające i chłodzące. 

  • Biotin – Biotyna, wzmacnia skórę, włosy i paznokcie, zdecydowanie poprawia ich kondycję, przeciwdziała wypadaniu włosów, łamliwości paznokci, wypryskom i wysypkom skórnym. Jej niedobory w organizmie objawiają się właśnie wypadaniem włosów, problemami skórnymi i słabymi paznokciami.

  • Lauryl Lactyl Lactate - Mleczan laurylowy, Mleczan dodecylowy, Emolient półtłusty. Tworzy na powierzchni skóry i włosów niezbyt ciężki film ochronny. Zapobiega odparowywaniu wilgoci i zmiękcza.

  • Citrus Aurantifolia Fruit Extract - Wyciąg z limonki, Tonizuje, oczyszcza, odświeża, wyrównuje, poprawia elastyczność skóry, działa antyoksydacyjnie i rozjaśniająco, ma działanie złuszczające dzięki zawartości enzymów. 
  •  
  • Sodium Benzoate - Benzoesan sodu, Sól sodowa kwasu benzoesowego, Konserwuje, chroni przed rozwojem drożdży, pleśni, drobnoustrojów, bakterii masłowych i octowych.

  • Parfum - Perfumy, zapach, Maskowanie niepożądanych zapachów wynikających z pozostałych składników w kosmetyku, nadawanie bardziej klarownego, przyjemnego zapachu wszelkim kosmetykom.

  • Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride - Hydroksypropylowana guma guar, W kosmetykach wykazuje wiele funkcji: -modyfikator reologii (wpływa na konsystencję kosmetyków), -zagęstnik, zwiększa lepkość preparatu.

  • Tetrasodium Glutamate Diacetate - Sól tetrasodowa kwasu wersenowego, Pełni rolę sekwestranta, czyli substancji, która kompleksuje jony metali. Dzięki temu zwiększa trwałość kosmetyku oraz jego stabilność.

  • Potassium Sorbate - Sorbinian potasu, Sól potasowa kwasu sorbinowego, Pełni funkcję konserwantu, chroni kosmetyk przed pleśnią, hamuje rozwój drożdży i pleśni.





Jak widzicie skład prezentuje się dobrze a szampon nadaje się do codziennej pielęgnacji. Jest bardzo łagodny i nie podrażnia (mówi to osoba która posiada chyba najwrażliwszą skórę na głowie). Przez brak min SLS szampon bardzo delikatnie się pieni ,ale za to nadrabia zapachem :P 
Jestem bardzo zadowolona (piszę to po ponad dwóch tygodniach używania), moja skóra na głowie oczyszczona a włosy bardzo miękkie i przyjemne w dotyku. 
I oczywiście najważniejsze co zauważyłam,to wolniej przetłuszczające się włosy,a teraz z latem miałam z tym mały problem ;) 



Szampon jest dostępny w większości drogerii 





Kolejny wpis planuję zrobić bardziej dokładniej i ogólnie o włosach ,dajcie mi proszę znać w komentarzach czy jesteście zainteresowani takim wpisem i koniecznie piszcie co sądzicie o tym szamponie ;) 


Pozdrawiam A.
Sportowa elegancja - recenzja perfum Adidas "Born Original".

maja 26, 2020

Sportowa elegancja - recenzja perfum Adidas "Born Original".

Perfumy - temat rzeka, można o nich pisać godzinami, wymieniać ich zalety, wygląd flakonów, trwałość ,porównywać ceny. Jednak opisać zapach wcale nie jest tak łatwo.
Ciężko jest opisać coś czego nie widać, nie daje koloru ani efektu na skórze. Postaram się aby ten wpis chociaż troszkę przybliżył Wam zapach Adidas "Born Original"









Jakby ktoś miał ochotę dowiedzieć się więcej na temat perfum to zapraszam serdecznie na ten wpis


Przechodząc to tematu zacznę może od tego ,że zapach powstał w 2015 roku i jest to kompozycja kwiatowo-owocowa. Zapach "Born to Original for Her" stworzyła Annick Menardo*




Perfumy zamknięte są w szklanym flakonie, którego design przedstawia roztopione cieknące szkło, wzmagające jego dynamiczność. Uzupełnieniem kompozycji są elementy industrialne, takie jak zamknięcie w formie specjalnej nakrętki, której odbezpieczenie spowoduje uwolnienie zapachu. Unikatowy flakon ukryty jest w gładkim, białym pudełeczku.




Kolejnym ważnym elementem są nuty zapachowe:


  
bergamotka, morela, skórka pomarańczy



zaraz po nutach głowy, czujemy ten aromat 
Candy Apple, jaśmin, kokos



zapachy tej nuty czujemy na samym końcu i to one zostają z nami najdłużej
cedr, fasola tonka, oliwka




*Kumaryna - organiczny związek chemiczny z grupy benzopironów, lakton kwasu o-hydroksycynamonowego. W hydrolizie enzymatycznej rozkłada się na glukozę i wolne kwasy kumarynowe, w wyniku czego wyzwala się przyjemny i charakterystyczny zapach siana. 

Tak jak w tytule ,do tego zapachu pasuje idealnie określenie sportowa elegancja. Jako że perfumy są również dodatkiem do stylizacji, tu widzę np elegancką prostą marynarkę i sportowe buty.
Według mnie zapach ten bardziej nadaje się do wyjść dziennych, na wieczorne wyjścia preferuje bardziej mocne i wyraziste zapachy takie jak np. Gucci "Guilty" czy Chloé "Nomade".


Świeże i cytrusowe, nie duszące i średnio słodkie. Na początku bardzo mocno dominuje morela i delikatny aromat pomarańczy. Po chwili zapach ten przekształca się w bardziej stonowany i elegancki. Perfumy jak na taki "lekki" zapach są trwałe.

i jeszcze  kilka słów od producenta (z tej serii jest również wersja "For Him" dla mężczyzn)

"Born Original to dwie dynamiczne wody, które uwolnią twoją twórczą naturę. Wraz z wprowadzeniem Born Original, marka adidas Originals stawia pytanie:, „Kiedy naprawdę się rodzimy?” (When are we really born?). Odpowiedź jest prosta: naprawdę rodzimy się wtedy, gdy odnajdujemy swoje prawdziwe, kreatywne ja. Nowy duet zapachów ma zadziałać jak iskra, od której zapłonie nasza wyobraźnia; jak klucz, który otworzy nasz unikalny, indywidualny potencjał."


I na sam koniec cena i dostępność:
Ja swoje perfumy zamówiłam w drogerii online - e-glamour.pl ,za wodę perfumowaną w pojemności 50 ml zapłaciłam 46,40 zł więc bardzo się opłacało. Tu macie link do perfum


i takie małe porównanie z Rossmann :




Jak widzicie ,nawet przed promocją na e-glamour jest taniej niż w Rossmann.Więc za nim kupicie swoje ulubione/wymarzone perfumy poszukajcie najlepszej ceny - bo po co przepłacać.
A co do drogerii e-glamour to z czystym sumieniem mogę Wam polecić, oryginalne kosmetyki w dobrych cenach. 




Nourish - emulsja do twarzy.Skład,cena,moja opinia.

maja 17, 2020

Nourish - emulsja do twarzy.Skład,cena,moja opinia.

Maj, tak bardzo piękny miesiąc - wszystko kwitnie, trawa soczyście zielona a ja zamiast cieszyć się pięknym zapachem nadchodzącego lata ,idę zapłakana i zasmarkana.
Witaj wiosno! Witaj alergio! 
Dość tych moich gorzkich żali, czas przejść do recenzji bardzo ciekawego produktu do pielęgnacji twarzy, na pewno trafi on w gusta tych ,którzy lubią naturalne kosmetyki.





Dziś pod lupę idzie emulsja z jarmużem firmy Nourish.
Na sam początek kilka słów o marce.Marka nie jest aż tak popularna,więc może ktoś tak jak ja nie słyszał o niej wcześniej.


"Kosmetyki Nourish London zostały stworzone przez dr Pauline Hili, specjalistkę w dziedzinie ekologicznej pielęgnacji posiadającą przeogromną wiedzę dotyczącą właściwości ekstraktów roślinnych. Od lat ciesząca się dużym zaufaniem wśród ekspertów, dr Pauline w swojej pracy łączy różne nurty z pogranicza nauki i natury, by w ten sposób poszerzać swoją wiedzę na temat ekologicznych sposobów pielęgnacji. Produkty Nourish mają certyfikat Soil Association* i zdobyły wiele branżowych wyróżnień. Innowacyjne formuły Nourish, opracowane przez światowej klasy biochemika i kosmetologa dr Pauline Hili, zostały oparte na ekstraktach roślinnych oraz tzw. „superfoods”, za sprawą których kremy, toniki i mleczka Nourish chronią skórę i stymulują ją do naturalnej regeneracji.Zespół Nourish jest niezwykle dumny, że udało im się stworzyć kosmetyki, które są etyczne, ekologiczne i wegańskie, oraz które nie były testowane na zwierzętach. Składniki pochodzenia ekologicznego to podstawa kosmetyków Nourish, dlatego też zespół Nourish zdobył akredytację czołowej brytyjskiej organizacji certyfikującej kosmetyki ekologiczne – Soil Association." - źródło: www.costasy.pl/


*Soil Association to certyfikat dla produktu obejmujący cały łańcuch produkcji, począwszy od surowców, poprzez tekstylia naturalne (bawełna, jedwab, len, konopie, różne rodzaje wełny, skóra) na odzieży skończywszy. Certyfikat przyznawany jest przez niezależną brytyjską organizację pozarządową – Soil Association. Organizacja ta była jednym z członków założycieli GOTS (Global Organic Textile Standard)i jej standardy w zakresie tekstyliów i odzieży są takie same jak standardy GOTS. Produkty z certyfikatem Soil Association można znaleźć głównie w Wielkiej Brytanii.




Jak już wiemy co nieco o marce, możemy przejść do produktu.


Skład:
  • Aqua
  • Sodium Cocoyl Isethionate (SCI) - Kokoiloizetionian sodowy - Sodium Cocoyl Isethionate (SCI).
  • Glycerin **
  • Stearic acid - Emulgator W/O, składnik umożliwiający powstanie emulsji. 
  • Cetearyl alcohol
  • Titanium dioxide (CI 77891) - Absorbuje promieniowanie UV, dzięki czemu chroni kosmetyk przed pogarszaniem się jego jakości pod wpływem światła.
  • Alginic acid - 
  • Helianthus annuus flower extract *
  • Brassica oleracea leaf extract *-
  • Aloe barbadensis leaf juice powder *
  • Griffonia simplicifolia seed extract
  • Lactobacillus bulgaricus ferment filtrate
  • Pelargonium graveolens flower oil *
  • Ethylcellulose -
  • Iron oxide Yellow (CI 77492)
  • Mica 
  • Sodium levulinate
  • Olibanum (frankincense) oil*
  • Hydroxypropyl methylcellulose
  • Commiphora myrrha (myrrh) oil
  •  
  •  Rosmarinus officinalis flower oil *
  • Glyceryl caprylate
  • Levulinic acid
  • Sucrose
  • Chromium oxide Green (CI 77288)
  • Leuconostoc/radish root ferment filtrate
  • Sodium hyaluronate
  • Populus tremuloides bark extract
  • Eugenol
  • Linalool, Citronellol
  • Citral ,Geraniol
  •  

*  składniki z upraw ekologicznych  ** pochodzenie ekologiczne 
  • lista od góry są to składniki ,których jest najwięcej ,a na samym dole - te których jest najmniej.

Jak widzicie,skład nie jest zły,na co najlepszym dowodem jest fakt,że emulsja mnie nie podrażniła ani nie uczuliła - a moja skóra na twarzy ma do tego wielką skłonność.
Emulsja bardzo dobrze i dogłębnie oczyszcza skórę z wszelkich zanieczyszczeń.
Pozostawia ją niesamowicie gładką i nawilżoną (dużym plusem jest brak "złych"alkoholi w składzie,bo to one najczęściej wysuszają skórę - ale o tym będzie osobny post) Po regularnym stosowaniu zauważyłam że skóra "lepiej" wygląda ,tzn jest bardziej rozjaśniona i promienna i co najważniejsze bez podrażnień.

Nakładamy cienką warstwę na wilgotną skórę ,delikatnie wmasowujemy emulsję w skórę aż jej kolor zmieni się z białego na zielony ,zmywamy i gotowe. Mamy domowe spa dla naszej skóry ;) 



 

Teraz przechodzimy do ostatniego punktu czyli do dostępności i ceny:
  • Dostępność : strona www.costasy.pl - pod tym linkiem znajdziecie wszystkie produkty do pielęgnacji twarzy od Nourish.
  • Występuje w dwóch pojemnościach : klasyczna 100 ml ( ja mam tą) i travel size czyli 30 ml
  • Cena : 100 ml - 151,40 zł / 30 ml - 49,50 zł
Cena jest nie mała,ale należy pamiętać 

Cały szereg badań i testów poszczególnych składników to koszt nawet ok. 10 tys. złotych ,a gdzie produkcja? To kolejne koszty.Oprócz badań trzeba mieć całą dokumentację każdego surowca i opakowania , a to też kosztuje. 

W kosmetykach naturalnych i ekologicznych stosuje się przede wszystkim surowce pochodzenia roślinnego ,które są pozyskiwane w procesach filtracji, tłoczenia ,destylacji czy ekstrakcji.Surowce w takim kosmetyku pochodzą w większości z kontrolowanych upraw i są najwyższej jakości.Niektóre surowce pochodzą z drugiego krańca świata a taki surowiec trzeba dokładnie przebadać czy może być stosowany w kosmetyce - i tu kolejne gigantyczne koszty.

Tak więc niech Was nie dziwi ani nie szokuje taka cena za kosmetyk z na prawdę dobrym składem bo wyprodukowanie takiego kosmetyku to gigantyczne koszty - a my w sumie i tak płacimy "grosze". Wiem że dla niektórych może to być dużo pieniędzy ,dlatego nikt nikogo nie zmusza do używania naturalnych kosmetyków i na szczęście na rynku mamy szeroki wybór w dziale pielęgnacji i każdy znajdzie coś dla siebie, jednak czasem warto zamiast kilku kosmetyków z gorszym składem odłożyć na jeden porządny.


a Wy co sądzicie o takich kosmetykach ? Czy naturalne składniki i dość wysoka cena przemawiają do Was ?

koniecznie dajcie znać🎔



Feel the Nature - nowa kolekcja Bell.

kwietnia 14, 2020

Feel the Nature - nowa kolekcja Bell.

Święta, święta i po świętach - jakoś specjalnie nie odczułam tego świątecznego klimatu, nie tylko przez panującą na świecie trudną sytuację i brak rodziny przy stole, ale ogólnie święta Wielkanocy (wiem, że religijnie są to ważne święta) jakoś do mnie nie przemawiają i nie mogę poczuć tej ich magii. A jak jest u Was ?
#TeamWielkanoc czy #TeamBożeNarodzenie
Ja zdecydowanie wolę Boże Narodzenie, nawet takie bez śniegu ;) 







A zmieniając temat, przychodzę do Was z najnowszą kolekcją kosmetyków 
"Bell Feel the Nature".


W ogóle żałuję ,że tak późno obudziłam się z tymi kosmetykami - i mówię tu ogólnie o kosmetykach Bell. Mimo że w Biedronce jestem prawie codziennie to dopiero moja 4 lub 5 kolekcja tej firmy. A przyznaję ,że ich kosmetyki są na prawdę bardzo dobre i spokojnie mogą stać na równi z tymi najdroższymi.






Ja oczywiście mimo nadmiaru (sporego) kosmetyków ,zdecydowałam się na cztery produkty, które na pewno zużyję (kiedyś).
Czyli pomadka matowa, róż, bronzer i rozświetlacz. Jeśli chodzi o te dwa ostatnie to muszę przyznać ,że firma Bell  stanęła na wysokości zadania i robi na prawdę genialne bronzery - mają piękny kolor, ładnie "leżą" na twarzy i są bardzo trwałe .Rozświetlacze to po prostu bajka ,jeśli są tu jakieś "sroczki" które kochają glow to rozświetlacz Bell jest pozycją obowiązkową w Waszej kosmetyczce.
Róż do policzków ,na pewno użyję jako cienia do powiek, ponieważ wystarczy trochę słońca albo wiatru albo mrozu i mam naturalnie zaróżowione policzki. Róże z Bell mają przepiękną złotą poświatę ,która w dobrym świetle robi wrażenie.


Pokażę Wam jak prezentują się te kosmetyki na które się zdecydowałam - cena jak zawsze do 15 zł, nie pamiętam dokładnie ile, ale wydaje mi się że róż/bronzer/rozświetlacz są po 12,99 zł a pomadka 9,99 zł.






Zacznę od różu do policzków. Ma piękny różowo złoty kolor , u mnie częściej niż na policzkach ląduje na powiekach.




Genialny bronzer ,odcień neutralny - będzie pasował do większości karnacji.



Czas na najpiękniejszy kosmetyk, czyli rozświetlacz ,mocny błysk - efekt tafli.



Ostatnią rzeczą jest pomadka w kolorze "brudnego" różu przełamany delikatnie beżem. Boski kolor i rewelacyjna formuła.




Jestem po raz kolejny bardzo zadowolona z kolekcji jaką wypuściło Bell, szkoda tylko że w pięknym makijażu nie mam za bardzo gdzie wyjść - co najwyżej z pokoju do kuchni ;) 
a Wam jak się podoba ? 



Pomoc dla podrażnionej skóry rąk.

marca 27, 2020

Pomoc dla podrażnionej skóry rąk.

W tym ciężkim i trudnym dla nas wszystkich czasie, kiedy jedna myśl goni następną a w głowie mamy setki pytań bez odpowiedzi - myślę, że to idealny moment na przemyślenie wielu spraw. I tu na początku mała prośba do Was, nie czytajcie i nie wierzcie we wszystko co jest w internecie. Korzystajcie tylko z pewnych i wiarygodnych źródeł. Bo od tych "fake" newsów można nabawić się nerwicy a po co to komu potrzebne.








Po "wybuchu" pandemii spowodowanej wirusem Sars-COV-2 
( info: wirus to Sars-COV-2 a choroba którą wywołuje ten wirus to Covid-19 )
wszyscy zaczęli często myć ręce (tak, niestety nie wszyscy mają to w nawyku),ale niestety nie ważne czy myjemy gotowym płynem antybakteryjnym czy takim przygotowanym w domowych warunkach to przez alkohol który jest dość wysoko w składzie ,skóra na dłoniach bywa bardzo wysuszona i jeszcze bardziej podrażniona. Wiem, że to nie jest jakiś bardzo ważny problem ale jednak ból i dyskomfort robią swoje.

U mnie zaczęło się całkiem niewinnie - do mycia rąk używałam mydła w płynie z dodatkiem spirytusu salicylowego ( mniej wysusza niż taki "zwykły", spirytus salicylowy dostępny jest w aptekach, może przydać się gdy podczas robienia paznokci żelowych/hybrydowych zabraknie Wam cleanera - świetnie usuwa warstwę dyspersyjną czyli tą lepką )
Jednak po którymś tam myciu z delikatnie zaczerwienionej skóry ,zaczęły robić się bardzo bolące rany a skóra na dłoniach w dotyku przypominała papier ścierny. 
Gdy zmieniłam mydło na takie bez dodatku alkoholu
Problem delikatnie minął i wtedy wpadłam na genialny pomysł aby nawilżyć skórę zwykłym kremem do rąk - i niestety to był wielki błąd, skóra ponownie zaczęła być mocno podrażniona, czułam ból przypominający oparzenie ogniem i zrobiła się wysuszona aż do tego stopnia, że zginanie palców było bardzo bolesne. I tak z każdym dniem co chwila ta wysuszona skóra pękała i robiły się jeszcze większe rany ,a jak wiadomo ręce myć trzeba.




  • zdjęcie po lewej bardziej pokazuje stan jaki miałam


Po kilku dniach tej bolesnej męczarni nagle mnie oświeciło ! przypomniałam sobie o maściach które kupiłam na różne dolegliwości min do pielęgnacji tatuażu i na mocno spierzchnięte usta. Obie tłuste i nawilżające ! I wtedy nastąpił przełom bo smarowanie tymi maściami w końcu przyniosło upragnioną ulgę. 




jak widzicie, skóra rąk prezentuje się znacznie lepiej, jest jeszcze trochę zaczerwieniona ,ale najważniejsze że nie boli.

Co mi pomogło ?
  • maść majerankowa Jest to preparat o słabych właściwościach przeciwbakteryjnych i przeciwzapalnych. Lek działa wzmacniająco i uszczelniająco na naczynia krwionośne. Przeciwdziała nadmiernemu łuszczeniu się skóry, a także przyspiesza ziarninowanie i bliznowacenie uszkodzonego naskórka.
  • maść Bepanthen BabyMaść wspomaga naturalne procesy regeneracyjne, odżywia oraz chroni skórę przed odparzeniami pieluszkowymi. Specjalna formuła Bepanthen Baby chroni skórę niemowląt przed podrażnieniami i odparzeniem pieluszkowym od pierwszych dni życia. Dzięki przezroczystej i lekkiej konsystencji, Bepanthen Baby pielęgnuje skórę, pozwalając jej jednocześnie oddychać. Jest łatwa do nakładania i usuwania. Zawiera prowitaminę B5, która przyspiesza proces naturalnej regeneracji skóry i wzmacnia jej barierę ochronną.






Jeśli macie jakieś swoje pomysły, które mogą pomóc przy regeneracji podrażnionej skóry to chętnie poczytam 🎔

P.S  #zostańwdomu 
Copyright © || KOSMETYKI BEZ TAJEMNIC || , Blogger